Przez wiele lat byłam traktowana  jak osoba „przewrażliwiona”.  Faktycznie , moje objawy mogły być kojarzone z nerwicą, której   nie można było wykluczyć biorąc pod uwagę silne obciążenie przez towarzyszący mi w życiu stres.  W 2002 roku  mój błędnik przewrócił mnie na podłogę  i z oczopląsem wylądowałam w szpitalu   gdzie przeszłam mnóstwo badań,  ale żadnej diagnozy która wyjaśniłaby przyczynę tej katastrofy,  nie było. Po tym incydencie moje  ataki dalej się powtarzały. One nie przychodziły znienacka,   

pierwszym objawem  był niepokój,  pobudzenie, ucisk w okolicy splotu słonecznego, mdlący smak w ustach, a następnie  pojawiał się przykurcz palców,  zimno i drętwienie idące wzdłuż rąk w górę.  W ataku czułam jak tracę panowanie nad ciałem,  ale umysł był jasny, jakby oddzielony od narastającego lęku.  Gdy „na sygnale”  z objawami  silnych skurczów dłoni,  mrowieniem na twarzy, zaburzeniem oddechu i tętna docierałam na pogotowie z reguły „pomoc” polegała najpierw na wykonaniu  mi rutynowego EKG gdy tymczasem  ja instynktownie czułam silną potrzebę zwinięcia się w kłębek. Ta pozycja tłumiła mój lęk.  Położenie się na wznak sprawiało, że  wpadałam w panikę.    Bywało,  że wtedy  traciłam przytomność,   a po jej odzyskaniu wychodziłam następnego dnia ze szpitala  z diagnozą histerii oraz  receptą na środki uspokajające i dobrą radą abym poszła na terapię.

   Wszystkie wyniki zlecanych badań były w porządku,  więc  zaczęłam  myśleć o wizycie u psychiatry… . Pewnego dnia podczas wizyty u dietetyka usłyszałam pytanie czy badałam się na tężyczkę?   Poszłam tą ścieżką i trafiłam do gabinetu Pani Doktor Katarzyny Toruńskiej. Próba tężyczkowa wykazała, że mam tężyczkę.

    Od diagnozy minęło dziesięć lat. Wreszcie zaczęłam ufać sobie, bo  wiedziałam co mi jest i co mam robić żeby nie dopuścić do ataku. W tym czasie tylko  raz, w zeszłym roku podczas fali upałów zdarzył mi się atak.   Dzięki wiedzy jaką mi przekazała Pani Doktor oddychając w pustą torbę po jagodziankach opanowałam panikę i  potrafiłam  wyegzekwować właściwą pomoc.

    Z przykrością muszę  tu  jednak powiedzieć, że wiedza na temat tężyczki w środowisku medycznym jest  nadal porażająco mała.  Na szczęście są tacy którzy zaczynają rozumieć, że pacjent tężyczkowy to nie rozhisteryzowana osoba którą trzeba uspokoić. A ja z tej lekcji zapamiętałam,  że muszę zawsze dbać o właściwą suplementację i mieć zawsze w zasięgu ręki swój zestaw „na wszelki wypadek”.

    

Zapisz się online