Gabinet Neurologiczny

BLOG

Ma Pani tężyczkę!

Moje pierwsze „zderzenie” z nią było straszne. Był początek czerwca piękna słoneczna pogoda. Pamiętam, że już od rana miałam wrażenie, że moje stopy są opuchnięte, poczułam jak zaczynają mi drętwieć. Odrętwienie i drżenie przeszyło mnie w górę wzdłuż ciała, zdrętwiały mi nogi, ręce, plecy. Mrowiły mnie uszy i twarz, wykrzywiało mi usta i wyginało mi palce u dłoni (dziś już wiem, że tzw. „ręka położnika” – typowa dla tężyczki). W tej samej chwili zaczęłam odczuwać strach i lęk, że zaraz na pewno coś złego mi się przytrafi, nie mogłam wyrównać oddechu. Karetką odwieziono mnie na SOR, tam zrobiono podstawowe badania – wszystkie były OK, Pani Doktor mająca dyżur tego dnia stwierdziła, że mój organizm jest mocno odwodniony, otrzymałam parę kroplówek, podano mi tlen przez maskę. Drżenie i drętwienie ustąpiło i odesłano mnie tego samego dnia do domu.

Niestety ja przez kolejne dni czułam się źle, byłam cały czas zmęczona, miałam trudności ze złapaniem oddechu podczas mówienia czy chodzenia. Cały czas czułam napięte mięśnie i nie potrafiłam nad tym napięciem zapanować.  Zaczęłam szukać pomocy najpierw u masażysty – miałam nadzieję, że kilka rozluźniających masaży i wszystko mi minie. Masażysta zasugerował, że powinnam udać się do neurologa, bo masaże tu nie pomogą. Rzeczywiście miał rację było tylko coraz gorzej, bóle i szum w głowie, kołatania w klatce piersiowej – szybkie bicie serca potrafiło budzić mnie ze snu, który i tak był niespokojny. Bywało tak, że pół nocy nie spałam tylko walczyłam z dolegliwościami – na leżąco miałam drętwą całą lewą st